Asterix i Obeliks, film który jest aktorską wersją komiksu, podbił serca europejskich widzów, lecz niestety 'tylko' europejskich, a szkoda, bo Amerykanie zdecydowanie nie docenili tej francuskiej produkcji.
Jak dla mnie z dwóch części galijskiej opowieści, lepsza jest część pierwsza pt. 'Asterix i Obeliks kontra Cezar'. Nie oznacza to, że drugi film jest gorszy, ale w porównaniu do jedynki, stał się czystego rodzaju komedią, może za sprawą polskiego dubbingu?... Pomijając tę kwestie, część pierwsza ma chyba to coś, co prezentowały sobą już legendarne animowane bajki z tej serii, mianowicie przyjemny, miły klimat który stał się tłem do pokazania biegu życia w galijskiej wiosce i przedstawieniu perypetii jej niesfornych mieszkańców w iście sielankowy sposób, aż chciałoby się znaleźć wśród nich, prowadzić podobne pełne śmiesznych przygód życie. Nawet sami Rzymianie, którzy przecież mieli być uosobieniem pewnego rodzaju zła, prezentują się w sposób przyjemny, przyjazny, nie budząc odrazy czy niechęci.
Wiele oryginalnych rozwiązań, co także zasługuje na pochwałę, przekonało mnie o wysokiej klasie tej produkcji... no i te kostiumy, muzyczka, aktorzy, którzy chyba godnie wywiązali się ze swych ról... W moich odczuciach podnosi to walory i ocenę filmu. Nie znajduję w nim większych wad godnych zauważenia i wspomnienia, które mogłyby do niego zniechęcić, a to, że wniósł do filmowego świata trochę świeżego powiewu i to, że daje się poczuć charakterystyczny zapach nowości znajduje u mnie aprobatę i przekonuje, że wart jest obejrzenia(choć jak już wcześniej wspomniałem nie oznacza to, że druga część jest gorsza...jest na pewno inna).
Jest to film zdecydowanie rodzinny, idealny do niedzielnego śniadania, czy wieczornej kolacji.